Kiedy nie umiem powiedzieć sobie: dość. O przeciążeniu w terapii Gestalt
Przez wiele lat pracowałem w biznesie – środowisku, w którym liczą się wyniki, terminy, odpowiedzialność i dobrze wykonane zadania. Nie widzę w tym niczego złego. Firmy realizują swoje cele, rozwijają się i zarabiają pieniądze. Z perspektywy czasu widzę jednak coś, czego wtedy nie zawsze potrafiliśmy zauważyć: ja i wielu moich współpracowników zbyt późno rozpoznawaliśmy moment, w którym zwykłe zmęczenie zaczynało zamieniać się w przeciążenie.
Zapewne wcześniej pojawiały się sygnały: zmęczenie, frustracja, rozdrażnienie, zniechęcenie, napięcie w ciele. Przychodził weekend, można było trochę odpocząć i jakoś funkcjonowało się dalej. Do następnego tygodnia, projektu, terminu. Czasem dopiero po dłuższym czasie okazywało się, że organizm i psychika nie chcą już współpracować w ten sam sposób. Długotrwałe funkcjonowanie na granicy własnych możliwości może prowadzić do wyczerpania, a czasem także do wypalenia.
Dlaczego tak trudno zauważyć moment, w którym mam już dość?
Człowiek często orientuje się, że jest przeciążony dopiero wtedy, kiedy jego ciało albo emocje zaczynają wyraźnie protestować. Wcześniej funkcjonuje niemal automatycznie. Wykonuje kolejne zadania, odpowiada na wiadomości, pomaga innym, podejmuje następne zobowiązania. Wie, czego oczekuje od niego praca, rodzina czy otoczenie, ale coraz słabiej słyszy, czego potrzebuje on sam.
Zmęczenie wprawdzie zauważa, ale natychmiast je odsuwa: „jeszcze tylko to zrobię”.
Nie zawsze chodzi o to, że robimy za dużo
Człowiek przeciążony często nie potrzebuje kolejnej rady, jak lepiej organizować swój dzień. Nierzadko potrafi organizować się znakomicie – również organizować własne przeciążenie.
Bardziej interesujące staje się pytanie: dlaczego tak długo nie pozwalam sobie zauważyć, że mam już dość?
Dlaczego odpoczynek wywołuje we mnie poczucie winy? Dlaczego tak trudno odmówić? Co sprawia, że kiedy pojawia się napięcie, zamiast się zatrzymać, przyspieszam? Dlaczego łatwiej zauważam potrzeby innych niż swoje?
Psychoterapia Gestalt może być miejscem spotkania się właśnie z takimi pytaniami.
Nie chodzi przy tym o znalezienie jednej uniwersalnej odpowiedzi. Powodów, dla których nauczyliśmy się funkcjonować w określony sposób, może być tyle, ilu jest ludzi.
Sposób, który kiedyś nam służył
W Gestalcie ważne jest pojęcie twórczego przystosowania. Człowiek w określonych warunkach znajduje najlepszy dostępny mu sposób radzenia sobie ze światem, budowania relacji i zaspokajania swoich potrzeb. To, co z dzisiejszej perspektywy może wydawać się problemem, kiedyś mogło być bardzo potrzebnym i skutecznym rozwiązaniem.
Wyobraźmy sobie dziecko, które odkrywa, że kiedy przejmuje na siebie część obowiązków dorosłych, pomaga zmniejszyć ich złość, to napięcie w domu mija. Jego aktywność staje się sposobem na uspokojenie atmosfery, a spokojny dom daje mu poczucie bezpieczeństwa. Dziecko uczy się więc: kiedy pojawia się napięcie, trzeba jeszcze bardziej się postarać, zrobić więcej i nie obciążać innych własnymi potrzebami.
To przystosowanie miało wówczas sens.
Problem może pojawić się wiele lat później. Dziecko stało się dorosłym, okoliczności całkowicie się zmieniły, ale sposób reagowania pozostał podobny. Kiedy pojawia się napięcie w pracy albo w relacji, człowiek nie zatrzymuje się i nie pyta siebie, czego potrzebuje. Robi więcej. Bierze kolejną odpowiedzialność. Pomaga. Przyspiesza.
To tylko jeden z przykładów. U kogoś innego źródłem podobnego sposobu funkcjonowania może być doświadczenie szkolne, sport, pierwsza praca, wymagające środowisko rodzinne albo przekonanie, że na uznanie trzeba zasłużyć.
Istotne nie jest więc stwierdzenie: „kiedyś nauczyłem się czegoś złego”. Przeciwnie – nauczyłem się czegoś, co wtedy mi służyło. Pytanie brzmi, czy nadal mi służy.
Co dzieje się ze mną właśnie teraz?
Gestalt nie pomija przeszłości, ale interesuje się szczególnie tym, w jaki sposób przeszłe doświadczenia są obecne w naszym funkcjonowaniu dzisiaj.
Dlatego terapeuta nie musi rozpoczynać od poszukiwania odpowiedzi na pytanie: „dlaczego taki jesteś?”. Może raczej pomagać klientowi zauważyć: „jak robisz to sobie dzisiaj?”.
Klient opowiada na przykład, że ma jeszcze kilka rzeczy do wykonania i że „po prostu musi je skończyć”. Terapeuta może zwrócić jego uwagę na to, że podczas wypowiadania tych słów zaciska szczękę, napina ramiona albo zatrzymuje oddech. Może zaprosić go, aby przez chwilę niczego z tym nie robił, tylko zauważył swoje doświadczenie.
Co pojawia się, kiedy na chwilę się zatrzymuje?
Zmęczenie? Złość? Lęk? Poczucie winy?
A może myśl: „nie wolno mi odpuścić”, „muszę sobie poradzić”, „nie mogę nikogo zawieść”?
W ten sposób klient może stopniowo zacząć rozpoznawać regułę, według której funkcjonuje. Nie tylko intelektualnie ją rozumieć, ale zauważać ją wtedy, kiedy rzeczywiście pojawia się w jego ciele, emocjach i zachowaniu.
Kiedy chcę powiedzieć „nie”, ale mówię „tak”
Przeciążenie często ujawnia się również w relacjach.
Możemy wiedzieć, że nie mamy już czasu ani energii, a mimo to zgadzać się na kolejne zadanie. Możemy chcieć odmówić, ale zanim pojawi się nasze „nie”, słyszymy własne: „dobrze, zrobię”.
W terapii Gestalt interesuje nas właśnie ta chwila.
Co dzieje się pomiędzy pojawieniem się potrzeby odmowy a wypowiedzeniem zgody?
Może pojawić się obawa przed konfliktem. Lęk, że kogoś rozczaruję. Poczucie winy. Przekonanie, że dobry pracownik, partner, rodzic czy przyjaciel nie odmawia. Czasami pojawia się złość, której nie dajemy sobie prawa wyrazić, więc zamiast postawić granicę, zatrzymujemy ją w sobie.
Nie chodzi zatem jedynie o nauczenie klienta techniki mówienia „nie”. Ważniejsze jest poszerzenie jego świadomości tego, co dzieje się w nim w chwili, kiedy chce powiedzieć „nie”, ale ostatecznie mówi „tak”.
Zauważyć, zanim będzie za późno
Jednym z celów pracy może być stopniowe odzyskiwanie wrażliwości na własne sygnały. Zauważanie zmęczenia wcześniej. Rozpoznawanie napięcia w ciele. Dostrzeganie złości, zanim zmieni się w rozdrażnienie albo wyczerpanie. Sprawdzanie, gdzie naprawdę chcę się zaangażować, a gdzie działam przede wszystkim z lęku, poczucia winy, przyzwyczajenia albo automatycznego „muszę”.
Arnold Beisser, jeden z ważnych autorów związanych z terapią Gestalt, w swojej paradoksalnej teorii zmiany pisał:
„Zmiana zachodzi wtedy, gdy człowiek staje się tym, kim jest, a nie wtedy, gdy próbuje stać się kimś, kim nie jest.”
(A. Beisser, 1970, tłumaczenie własne)
W odniesieniu do przeciążenia można tę myśl rozumieć bardzo praktycznie. Zmiana nie musi rozpoczynać się od kolejnego zadania pod tytułem „muszę nauczyć się lepiej odpoczywać”. Najpierw potrzebuję zauważyć, jak naprawdę funkcjonuję teraz. Jak doprowadzam siebie do przeciążenia? Czego nie zauważam? Czego się obawiam, kiedy próbuję się zatrzymać? Jaką cenę płacę za dotychczasowy sposób funkcjonowania i co dzięki niemu nadal zyskuję?
Dopiero mając większą świadomość tego, co się ze mną dzieje, mogę zacząć dokonywać innych wyborów.
Zmiana nie polega więc koniecznie na osiągnięciu idealnej równowagi między pracą a odpoczynkiem. Bardziej na odzyskaniu możliwości wyboru.
Zamiast automatycznego:
„Nie mam wyjścia, muszę to zrobić”
może z czasem pojawić się:
„Widzę, że trudno mi odmówić. Widzę, czego się obawiam. I mogę zdecydować, czy tym razem chcę się zgodzić”.
Właśnie to odzyskiwanie kontaktu ze sobą – ze swoim ciałem, potrzebami, emocjami i granicami – może być jednym z ważnych kierunków pracy nad przeciążeniem w psychoterapii Gestalt.
Powiązane usługi – od redakcji Strefa Psychoterapia
Trudności w rozpoznawaniu własnych potrzeb, stawianiu granic i radzeniu sobie z przeciążeniem mogą być przedmiotem pracy psychoterapeutycznej. Osoby zainteresowane tym podejściem mogą zapoznać się z ofertą terapii Gestalt w Łodzi oraz profilami naszych terapeutów i dostępnymi terminami wizyt.
Pan Maciej Zys jest psychoterapeutą w trakcie szkolenia w nurcie Gestalt. Wspiera osoby w wieku od 16 rż. w radzeniu sobie z kryzysami, niską samooceną, stresem, trudnościami w relacjach czy mające problem z poczuciem własnej wartości. Pomaga odnaleźć poczucie sensu w życiu. Posiada długoletnie doświadczenie jako zarządzający zespołami ludzkimi – wspiera także w trudnościach na tle zawodowym.




